tanie opony |Materace Tempur |Reklama
„Słowo „uczciwych" wymówił ze specjalnym naciskiem. Zostało to odpowiednio zrozumiane.
— My właśnie do tych uczciwych należymy, a padliśmy ofiarą nieuczciwego człowieka. Nazywam się Harry Flanagan, a to mój syn George. Mamy farmę hodowlaną w okolicach Cheyenne. Przed paru tygodniami przybył do nas niejaki Derek Carty. Przynajmniej za takiego się podawał...
Heartowie i Karol spojrzeli porozumiewawczo na siebie, ale nie rzekli ani słowa.
— Otóż ten drapichrust potrafił nas chyba zaczarować — mówił Flanagan. — Uwierzyliśmy we wszystko, co nam bajał. Twierdził, iż w swej podróży na zachód padł ofiarą bandy rabusiów, którym z trudem udało mu się wyrwać. Jedynie z bronią i małym tobołkiem, tak że pozostał bez środków do życia.
— Czy również opowiadał, że poluje na grzechotniki — wtrącił się Karol.
— Nie. Dlaczego pan pyta
— Proszę sobie nie przerywać. Na to pytanie odpowiem później.
— Więc... jak już mówiłem, Carty nie miał centa przy duszy. Żal mi się zrobiło biedaka, przyjąłem go do pracy. Miał dozorować bydło. Różnił się bardzo, i to na korzyść, od moich półdzikich kowbojów, a poza tym robił wrażenie człowieka otrzaskanego z ludźmi i znającrgo świat. Dlatego mianowałem go nadzorcą. No i co powiecie — tu klasnął się dłonią w udo. — Po kilku tygodniach sprzedał moje stado przygodnemu handlarzowi. Uczynił to tak sprytnie, że kowboje sądzili, iż działa na moje polecenie.“(11)
konto studenta |Części używane |domy sprzedaż
„Słowo „uczciwych" wymówił ze specjalnym naciskiem. Zostało to odpowiednio zrozumiane.
— My właśnie do tych uczciwych należymy, a padliśmy ofiarą nieuczciwego człowieka. Nazywam się Harry Flanagan, a to mój syn George. Mamy farmę hodowlaną w okolicach Cheyenne. Przed paru tygodniami przybył do nas niejaki Derek Carty. Przynajmniej za takiego się podawał...
Heartowie i Karol spojrzeli porozumiewawczo na siebie, ale nie rzekli ani słowa.
— Otóż ten drapichrust potrafił nas chyba zaczarować — mówił Flanagan. — Uwierzyliśmy we wszystko, co nam bajał. Twierdził, iż w swej podróży na zachód padł ofiarą bandy rabusiów, którym z trudem udało mu się wyrwać. Jedynie z bronią i małym tobołkiem, tak że pozostał bez środków do życia.
— Czy również opowiadał, że poluje na grzechotniki — wtrącił się Karol.
— Nie. Dlaczego pan pyta
— Proszę sobie nie przerywać. Na to pytanie odpowiem później.
— Więc... jak już mówiłem, Carty nie miał centa przy duszy. Żal mi się zrobiło biedaka, przyjąłem go do pracy. Miał dozorować bydło. Różnił się bardzo, i to na korzyść, od moich półdzikich kowbojów, a poza tym robił wrażenie człowieka otrzaskanego z ludźmi i znającrgo świat. Dlatego mianowałem go nadzorcą. No i co powiecie — tu klasnął się dłonią w udo. — Po kilku tygodniach sprzedał moje stado przygodnemu handlarzowi. Uczynił to tak sprytnie, że kowboje sądzili, iż działa na moje polecenie.“(11)
konto studenta |Części używane |domy sprzedaż